Czy sesja ślubna musi być w białej sukni i w garniturze? Czy trzeba ją robić z wielką pompą, jechać w dalekie rejony i szukać specjalnych miejsc? Nie. Wcale nie. Może być w luźnych ubraniach, kwiecistej sukience w której czujecie się najlepiej i czarnych spodniach i tshircie, bo w takich jesteście sobą. W mieście w którym mieszkacie i które kochacie całym sercem. Może trwać zaledwie kilka chwil, bo chodzi o uchwycenie Waszej miłości, kilka gestów, uśmiechów i przytulasów.

Taką sesję ślubną mieli nowożeńcy, Patrycja i Paweł. Z wykształcenia architekci, dlatego sesja odbyła się w industrialnym klimacie, na krakowskim zabłociu. Na miejsce naszych zdjęć wybraliśmy muzeum sztuki współczesnej MOCAK. Prosto, czule, pamiętając o tym co najważniejsze.