Kraków to moje ukochane miasto, zakochałam się w nim przeszło dekadę temu, tutaj mieszkam, pracuję i czuję się najlepiej na świecie. To moje miejsce. Oprócz pięknej codzienności która, jakby nie patrzeć, wzbudza we mnie pozytywne emocje co do tego miasta uwielbiam jego klimat. Kamieniczki, ulice, miejsca tworzą idealną scenografię do wszelakich sesji zdjęciowych. W naszym plenerze narzeczeńskim oprócz staromiejskich zakątków odwiedziliśmy Dolne Młyny – miejsce które było naszym punktem docelowym. Kto z osób mieszkających w Krakowie nie był w tej niesamowitej lokalizacji? No wszyscy byliśmy, choćby raz! Na kilka chwil przed zamknięciem tego wyjątkowego miejsca udało się nam zrobić sesję przedślubną. Tłem do zdjęć były obdrapane ściany, brzydkie schody, neony i napisy na ścianach czyli dokładnie to co chciałam.

SESJA NARZECZEŃSKA DOLNE MŁYNY

Domi i Michał na sesję narzeczeńską przyjechali specjalnie z Dębicy. Młodzi, piękni i zakochani na kilka tygodni przed ślubem postanowili spędzić ze mną jeden z sierpniowych dni. I dali mi całkowitą swobodę i dowolność w uchwyceniu ich miłości i oczekiwaniu na ślub. Poznawaliśmy się, żartowaliśmy, trochę dyskutowaliśmy wiadomo-o-czym (w roku 2020), odliczaliśmy do ich ślubu i wesela. To było świetne popołudnie, obfitujące w masę zdjęć. Chciałabym pokazać Wam kawałek z tej sesji poniżej, zapraszam!