Kiedy łapie Cię przedślubny stres, wszystko zaczyna przerażać, ilość rzeczy do ogarnięcia przytłacza i nie wiesz za co się zabrać mam rozwiązanie. Sesja narzeczeńska! Kilka godzin oderwania od codzienności, obowiązków, dużo śmiechu i czułości. To na prawdę najlepsze co możecie dla siebie zrobić w tym stresującym czasie. Po co taki plener? Myślę, że 90% wspólnych zdjęć to współczesne selfi na telefonach. Czy nie byłoby fajnie mieć kilka pięknych zdjęć pokazujących miłość? A no fajnie! Taka sesja pozwala na zluzowanie się przed obiektywem, poznanie swojego fotografa i najważniejsze – upamiętnieniu Waszej miłości na resztę lat życia. To cudne chwile do których możecie wracać kiedy tylko chcecie.

SESJA NARZECZEŃSKA W SZKLARNI

Dokładnie tak było z Jowitą i Tomkiem. Dwa tygodnie przed całym zamieszaniem spotkaliśmy się w pewną niedzielę na małym, przedślubnym plenerze w podkrakowskiej szklarni. To był super czas gdzie lepiej się poznaliśmy i przegadaliśmy wspólnie mnóstwo tematów. Jestem wielką szczęściarą, że spotkałam ich na swojej drodze. I wiecie co? Trochę mi za nimi tęskno!