Miłość czeka na każdego. Bez wyjątku. Jest gdzieś na świecie ta jedna osoba która pasuje do Ciebie w stu procentach. Z którą czujesz się dobrze, ufasz jej, świetnie się rozumiecie. Tak było z Basią i Marcinem. Poznali się, pokochali i wiedzieli – to jest to.

Ich dzień, choć deszczowy, był pełen radości, miłości, obecności najbliższych. Trzymając się za ręce, wtulając w swoje ramiona, przeżyli go najlepiej jak potrafili.

Uwielbiam kiedy Para Młoda ufa mi w pełnej krasie. Daje mi wolną rękę do każdego zdjęcia jakie robię. Pozwala mi podrzucić propozycję miejsca do pleneru, jedzie tam z uśmiechem i mówi „Amelka rób co chcesz”. Tak właśnie było z Basią i Marcinem. Czułam taką swobodę i luz, że ten plener był dla mnie w pewnym stopniu prezentem. Ich powaga i elegancja na zdjęciach absolutnie mnie urzekła. Sukienka Basi, koronka, guziki, niestandardowy kolor butów (bo dlaczego ślubne buty muszą być białe?) – byłam i jestem w dalszym ciągu oczarowana. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych plenerów w sezonie.